Co ma do powiedzenia o (MOIM) życiu Henryk Tomaszewski?

 

Dzień Dobry!

 

     Jeśli miałby ktoś wątpliwości- to nadal żyję i nie brakuje mi pomysłów na kolejne posty, a jedynie czasu na ich realizację 😛
     Jak to możliwe?? Ano przedszkole Ignacego jest nieczynne w wakacje- zresztą to pięciolatek i czemu miałabym odmawiać mu tego przywileju prowadzając malucha na dyżury do innych przedszkoli, podczas gdy mama z młodszym bratem Julianem przebywa w domu?!
     Ignacy ma więc wakacje, a ja mam jeszcze mniej czasu niż dotychczas 🙂 Jeśli zapytacie czy dwulatek i pięciolatek potrafią się ze sobą zgodnie bawić- odpowiem zdecydowanym głosem NIE!! (może nawet jest to głos rozpaczliwy ;))
     Pamiętam to USG, gdy byłam po raz drugi w ciąży i miałam cichą nadzieję, że na świat przyjdzie Kalina Adamczyk, a zamiast tego pan doktor oznajmił, że bez wątpienia szykuje się drugi chłopak, oraz jego prorocze słowa- „No to w domu będzie wojna!”.
     Tak, żyję w czasach nieustających konfliktów zbrojnych! Jestem terroryzowana krzykami i płaczem oraz bezustannie zaangażowana w rolę mediatora, rozjemcy i sędziego, z wiecznym  dylematem- Czyja wina (tzn. kto kogo pierwszy walnął w łeb- no przecież nie jestem w stanie mieć ich ciągle na oku ;))) ??  I rzadko kiedy jestem już SOBĄ- jestem MAMĄ.
     Nie wiem, czy wiecie, że równie ogromną przyjemność, obok urządzania mieszkania, stanowi dla mnie kolekcjonowanie książek o sztuce, architekturze, designie. Szkoda tylko, że nie mam czasu na ich dogłębne studiowanie…
     I tu dochodzimy do sedna sprawy i odpowiedzi na pytanie zadane w tytule posta. Zacznijmy od tego kim właściwie jest Henryk Tomaszewski? Ci którzy wiedzą to wiedzą, a ci którzy nie mają pojęcia spieszę wyjaśnić- Henryk Tomaszewski (1914-2005) był grafikiem, projektantem, rysownikiem, profesorem warszawskiej ASP, ojcem założycielem i jednocześnie najwybitniejszym przedstawicielem polskiej szkoły plakatu. Tak wybitnym, że jego język graficzny inspiruje kolejne pokolenia grafików i projektantów.

 

 Album pod redakcją Agnieszki Szewczyk 
Zachęta- Narodowa Galeria Sztuki
Wydawnictwo BOSZ
Warszawa 2014
(to NIE JEST post sponsorowany- to moja PASJA! ;)))

 

     Nie jestem grafikiem, nie jestem profesjonalnym projektantem i może nigdy nie będę. Właściwie dopiero niedawno natrafiłam na ślad swojej życiowej ścieżki (na razie wąziutkiej i niknącej między życiowymi chaszczami)  i nadal poszukuję SIEBIE. I potrzebuję też do SIEBIE dystansu a Pan Henryk dał mi ostatnio kilka życiowych RAD 🙂

 

Oto one:

 

Rada nr 1:
„Byłem, czego i wam życzę.”

 

Rada nr 2:
„Nie mam cierpliwości na podziwianie piękna samego w sobie- wirtuozerii oka czy ręki. Wolę poronioną propozycję, niż opanowaną doskonałość. […] Przestało mnie obchodzić epatowanie formą. Bawi natomiast posługiwanie językiem, którego jeszcze nie znam.”


Rada nr 3:

 

Korzystając więc z rady nr 1- życzę Wam, aby bycie częściej TAM niż TU nie było podszyte poczuciem straty…
Rada nr 2- abyście nie miały wyrzutów sumienia, że wasze codzienne życie (tak samo jak i moje) niełatwo poddaje się „wnętrzarskiej stylizacji”- krótko mówiąc tylko niedoskonałość BYWA doskonała!
Bo pamiętajcie, że bez względu na to jak szybko będziemy w życiu „przebierać nóżkami” i tak finał będzie taki, jak na rysunku będącym radą nr 3 ( tylko ja bym dodała tu jeszcze biegnącą z przodu dwójkę dzieci , bo ten pędzący człowiek to z pewnością jest kobieta- Syzyf też była kobietą, tak samo jak Kopernik i oczywiście Skłodowska- Curie ;)))
A o Henryku Tomaszewskim jeszcze napiszę, bo jego rysunki pełne gry słów i skojarzeń zawierają w sobie ogromny ładunek wyrafinowanego humoru i intelektualnej zabawy. Z pewnością mogą też być piękną ozdobą naszego wnętrza oraz prawdziwą kopalnią inspiracji  ;P

 

Przeczytaj również

12 komentarzy

  1. Wszystkie 3 rady są genialne w swej prostocie i niby takie oczywiste oczywistości, a jednak zaskakują. Nazwisko znane memu uchu, kilka prac przywołać potrafię, ale chętnie zgłębię temat. Myślę, że warto. 🙂 Pozdrawiam, Kaś

  2. Jakże pouczająco dzisiaj :))) Nie wiedziałam kim jest tytułowa postać wiec fajnie dowiadywać się czegoś nowego, tym bardziej jeśli jest polskim grafikiem 🙂
    Ta grafika z grobem na samym koncu ma sens, tak pedzimy przez to życie, że chyba warto się czasem zatrzymać i czerpać to, co z niego najlepsze, nawet fakt, że dzieciaki nie potrafią bawić się razem ;))) bo są przecież kochane – i tak ;))

  3. Polska szkoła plakatu- absolutna klasa, uwielbiam:) Tak się zamyśliłam po Twoim wpisie nad mamowatością mojego życia. Ja mam jedną trzy letnią córeczkę, a życie to istne tornado (dom też, jak po przejściu tornado). Myślę, że za jakieś 20 lat się ,,odkujemy", haha;) I skoro Syzyf był kobietą, to serdecznie polecam Ci biografię Zuzanny Valadon (,,Dramat Zuzanny Valadon"), mocna bardzo, a może już znasz?. P.S: Piszę teraz, a moja córeczka podchodzi, patrzy na ekran monitora i pyta się mnie-,,Co tam knujesz mamo?"- i jak nie kochać dzieci? Pozdrawiam serdecznie:)

  4. Czytałam kiedyś biografię Utrillo, więc "zerknęłam" na nią przez pryzmat jej syna. Właśnie to miałam na myśli pisząc, że geniusz często obarczony jest obłędem… Chętnie przeczytam o KOBIECIE, teraz jestem w trakcie lektury "Ferworu"- biografii Aliny Szapocznikow :))
    Dzieci- słodkie potwory! ;P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

5 × 5 =