Kolorowy zawrót głowy

Moja osobista ewolucja wnętrzarska była taka:
5 lat temu:
Kupujemy pierwsze mieszkanie!!! (I ostatnie jak do tej pory ;))
Jakby tu się urządzić??
(W modzie były wnętrza kolonialne łamane przez prowansalskie.
 O skandynawskich nikt nie słyszał- DACIE WIARĘ? ;))
Podstawowe pytania- jaki styl, jakie kolory?
Styl zdecydowanie NOWOCZESNY- moją dewizą było i jest (i chyba tak już zostanie):
„Less is more” (Ludwig Mies van der Roche).
Albo w bardziej romantycznej wersji:
„Doskonałość osiąga się nie wtedy, kiedy nie można już nic dodać, ale kiedy nie można nic ująć”
 – Antoine de Saint-Exupéry

Skusiłam się na egzotyczną podłogę- POMYŁKA!
A jak było z kolorami??
Na początku lubiłam kolory, ale tylko dwa! 
Pomalowałam nimi ściany (KOLEJNA POMYŁKA! ;)) i kupiłam kolorowe dodatki (chlebak i czajnik też! ;))
Minął jakiś czas…

Po spektakularnym (jak dla mnie ;P) sukcesie, który odniósł projekt BLACK&WHITE FAMILY PHOTOS (o czym tutaj ) doszłam do wniosku, że:

Hmm, chyba jednak nie lubię tych kolorów (dwóch i pozostałych również)- robimy wszystko na czarno-biało i szaro też! Trzeba wymienić i chlebak i czajnik…

?

Moda na B&W trwała jednak u mnie nadzwyczaj krótko…

Wiosna idzie- jakoś tak nudno w tym wnętrzu! 
Znów lubię dwa kolory, ale zupełnie inne niż poprzednio!!!
W dodatku takie, o które nigdy bym siebie nie podejrzewała ;))

Cholera! Ale po co się ograniczać z tymi kolorami???
 Lubię WSZYSTKIE kolory.
Jaka jest różnica pomiędzy początkiem a końcem tej historii?
Wszystko co „stałe” we wnętrzu (czajnik i chlebak niestety w polskich realiach też) pozostaje neutralne, aby w razie potrzeby zaistnieć w towarzystwie dodatku w kolorze jaki tylko mi się zamarzy.

        Mój rajd po fascynacji różnymi stylami znalazł spokojną przystań pod hasłem RETRO. Niespiesznie przypatruję się temu co było niedawno, a ze szczególnym zainteresowaniem przyglądam się latom 60tym XXw. Gromadzę literaturę i pomysły na nowy dom…

    Lubię kontrasty i zderzenia stylów. Ważne są dla mnie pamiątki rodzinne i to aby miały one swoje miejsce w moim domu. Do mojego modern retro gustu pasują graficzne wzory i wyraziste kolory.
Neutralna baza stanowi tło, na którym jak wykrzykniki pojawiają się charakterne przedmioty… 
Dom moich marzeń? Komplementem byłoby dla mnie gdyby ktoś określił go jako wnętrze eklektyczne, nie poddające się schematom, żyjące swoim życiem…
A ponieważ nie wyobrażam sobie wnętrza bez grafik (jest to idealny sposób na nadanie mu charakteru- NASZEGO charakteru), które jak nic innego pozwalają nam zaszaleć z formą, kolorem, przekazem, stylem… dlatego mam dziś dla Was retroplakat w neonowych barwach.

 

Miłego dnia! :)))

Grafika do pobrania w zakładce BRAND NEW POSTER.

Przeczytaj również

22 komentarze

  1. W S P A N I A Ł Y!!!
    Kurczę. No fascynujące to jest! :))) Czy to lubość do nowego, czy też do vintage, eklektyzmu czy schaby i tak nie opieramy się RETRO! Może chodzi tutaj o stabilizację, bo to zjawisko już ugruntowane, zawsze na czasie, nieprzemijalne…? Co? Jak myślisz Martuś? A wzornictwo lat 60-tych XX wieku? Kunsztowne i mistrzowskie. Noom… Sama widzisz jestem nawet w nastroju RETRO! 😉 :)))
    Plakat ze swoją energią powala. Zabieram do Starszego- świetnie wpisze się w jego świat! ;)))
    :*

  2. Dzięki Aga!
    Myślę, że RETRO daje nam czas i miejsce na refleksję, czego raczej nie doświadczamy ciągle podążając za TRENDY… Ale ja wszystko rozumiem- są ludzie lubiący stać na uboczu i tacy co lubią być w centrum uwagi, jedni wolą kontemplację a inni przedkładają nad to bycie w ciągłym ruchu. Najważniejsze, że jedni i drudzy się uzupełniają 🙂
    A podziały, etykietki, szufladki- wszystko to jest umowne i można się o to spierać 😉
    Bo chociażby czym różni się retro od vintage??
    Pozdrawiam serdecznie ;)))
    Uściski!

  3. Dziękuję za ten cytat "Doskonałość osiąga się nie wtedy, kiedy nie można już nic dodać, ale kiedy nie można nic ująć" – Antoine de Saint-Exupéry. Porywam go i nie oddam 😉 😀
    A co do grafii jak zwykle jest wymowna, z charakterkiem i przytupem, krzyczy głośno i przemawia do wyobraźni 😉
    Uściski 🙂

  4. Plakatem się zachwycam :), ale do pisania także masz dar! Uwielbiam czytać Twoje posty od razu mam uśmiech hi, hi …świetny, a jeszcze jedno i skąd ja to znam? 🙂
    Buziaki 🙂

  5. Tak jest! I dobrze prawicież Martulek. Jak to mawiają przyjaciele: dobrze gada- polać Jej ;))))
    Równowaga w przyrodzie zachowana. A ponieważ sporów obecnie jest nadto nie będziemy się zmagać o jakieś ustalenia, strasznie ważne różnice między retro a vintage- jak słusznie zauważasz, Kochana- to podział. I tyle. :))))
    Ściskam strrrasznie!
    :*

  6. Rozbawiłaś mnie ;))) a to dobry znak od samego rana.
    Osobiscie bez kolorów sama takze nigdy długo nie wytrzymam i dlaczego miałabym, przecież bez nich było by smutno, bez zachwytu… :)))
    Pozdrawiam cieplo

  7. No cóż, staram się, by treść chociaż próbowała dorównać formie bloga 🙂 Cieszę się, że czasami mi się to udaje ;)))
    Ps. Jednym z moich ulubionych słów (obawiam się, że trochę przeze mnie nadużywanym jest AUTOPSJA ;)))- jak widać dzielić można różne rzeczy od upodobania do designu aż po konwergencję przeżyć ;P
    Pozdrawiam bardzo BARDZO!
    M.

  8. Pośrednio taki właśnie miałam zamysł, abyśmy nie tylko rozumem ale i sercem ogarniali naszą domową przestrzeń, przestali przejmować się poprawnością zastępując ją poczuciem humoru :)))
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  9. Chętnie podzielę się z Tobą moim życiowym mottem Kropko! A wierz mi- nieraz uratowało mi życie (i kieszeń ;)) gdy władzę nade mną próbowało przejąć WSZECHOGARNIAJĄCE chciejstwo! ;)))
    A co do pochwał grafiki- jest mi OGROMNIE miło!
    Miłego dnia!

  10. Widzę, że mamy podobne spojrzenie i podobne refleksje. Uwielbiam styl minimalistyczny, uwielbiam oglądać takie wnętrza….. ale nie mogłabym w takim wnętrzu mieszkać 🙂 Muszę mieć przedmioty z duszą i plamy koloru! i też pokochałam styl retro, styl lat 60-tych. W swoim mieszkaniu mam coraz więcej vintage przedmiotów. A najukochańszym meblem jest stara szafa od babci… Coż jestem sentymentalna i przed tym nie ucieknę 😉 Pozdrawiam!

  11. Świetny tekst! Mnie ominął szał na prowansalskie i shabby, bo ja od kilkunastu lat jestem zafascynowana Skandynawią pod każdym względem. 🙂 Ale nieudana podłogę i inne takie też przeszłam. Najważniejsze to czuć się u siebie w domu jak w… domu. Uściski!

  12. Myślę sobie, że to nie tylko pogoń za modą, ale kobieta po prostu zmienną jest. Albo podoba jej się wszystko na raz i nie może się zdecydować 😉 Cieszę się, że odnalazłaś swój złoty środek 🙂
    Plakat soczysty 🙂
    Pozdrawiam ciepło!

  13. Ja też latam po rodzinie i przywłaszczam sobie (za pozwoleniem oczywiście;)) różne przedmioty- niektóre mają pewną wartość inne to tylko sentymentalne pamiątki (pewna doza kiczu też jest we wnętrzu pożądana moim zdaniem)- część tych drobnostek mam już u siebie a te o dużych gabarytach zaklepuję na wypadek zwiększenia się w przyszłości naszej przestrzeni życiowej- i przestrzegam wszystkich, aby niczego nie wyrzucać bez mojego przyzwolenia! ;)))

  14. Plakat daje po oczach i to jest komplement 🙂 Bardzo do mnie trafia swoim hasłem – staram się nie zamykać na nowe choć jest to dla mnie trudne – chyba trochę "konserwą" już jestem 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

8 − two =