O tym jak Arne Jacobsen, Piet Mondrian i Alfonso Bialetti spotkali się na kawę w domu, w którym mieszka duch

 

 

 

 

     Skąd w domu, w którym mieszka duch wzięli się tacy sławni goście?? Wszystko to za sprawą popołudniowej kawki! Ale dzisiejszy post zaciekawi nie tylko kawoszy, gdyż historia jest długa i skomplikowana, jak rodzinne koligacje, i oprócz tytułowych bohaterów ma jeszcze tych drugo- i trzecioplanowych.

 

     Wszystko zaczęło się od mojego zamiłowania do kawy…

 

    Nie jestem jednak znawcą, tylko zwykłym amatorem kawy. Piję kawę poranną- na  przebudzenie i popołudniową- dla jej smaku. Ciśnieniowy ekspres do kawy (taki z młynkiem i spieniaczem do mleka) to spory wydatek, więc do tej pory zadowalałam się kawą parzoną „po turecku” i namiętnie kupowaną w kawiarniach- przy każdej nadarzającej się okazji! Nadszedł wreszcie czas, by wykorzystać swoje rodzinne koneksje i poprosić Kasię- siostrę mojego Męża, mieszkającą w Neapolu, o prezent w postaci włoskiej kawiarki Bialetti.

 

*

 

     Pierwszy zatem do naszego domu zawitał włoski inżynier Alfonso Bialetti (1888-1970), ze swoim najsławniejszym dziełem- Moka Express, bez którego podobno nie istnieje żaden prawdziwy włoski dom!
     Bialetti specjalizował się w obróbce aluminium, doświadczenie zdobyte podczas pracy we Francji wykorzystał zakładając w 1919 r. własny zakład w rodzinnym Crusinallo pod Piemontem. Zanim Bialetti w 1933 r. we współpracy z Luigim de Ponti zaprojektował domowy ekspres do kawy- espresso było luksusowym napojem dostępnym tylko w kawiarniach. Pomysł na konstrukcję kawiarki wpadł mu podobno do głowy, gdy obserwował działanie pralki swojej żony, w której woda w postaci pary wodnej, wydostawała się z podgrzewanego pojemnika wprost na pranie.
      Po II wojnie światowej rodzinny interes przejął syn Alfonsa- Renato. Skupił się on na usprawnieniu kawiarki i rozpoczął intensywną kampanię reklamową. W 1953 roku Renato zamówił u włoskiego artysty Paula Campani projekt maskotki firmy l’omino coi baffi (z wł. człowieczek z wąsikiem). Od tego momentu wszystkie kawiarki były ozdobione postacią małego człowieczka z wąsikiem, wyciągającego rękę do góry w geście oznaczającym zamawianie kawy.

     Do tej pory sprzedano około 300 milionów kawiarek, podobno można je znaleźć w 9 na 10 włoskich gospodarstw domowych. Moka express zyskał miano ikony designu i trafił do najważniejszych muzeów designu na świecie-  MoMA, Cooper-Hewitt Museum, czy London Science Museum. Zapewne zaciekawi Was wiadomość, że Alfonso Bialetti jest dziadkiem Alberto Alessiego.

 

**

 

     Będąc już szczęśliwą posiadaczką kawiarki wyruszyłam na internetowe „łowy” w poszukiwaniu filiżanek do espresso i tutaj z pomocą przyszedł mi Piet Mondrian (wł. Pieter Cornelis Mondriaan, 1872-1944)- holenderski malarz, twórca neoplastycyzmu i współzałożyciel grupy De Stijl.  Jeden rzut oka na filiżanki z jego abstrakcyjno-geometrycznym wzorem wystarczył, abym zakochała się bez pamięci i zapragnęła je mieć! ;)))

 Composition C  (1935r.)

Malarz ten stworzył nowy kierunek zafascynowany teozofem Schoenmaekersem. Według neoplastycyzmu sztuka obrazuje prawa rządzące wszechświatem. Tajemne działanie świata było podporządkowane zasadzie przeciwieństw- siły aktywnej- pionów i biernej- poziomów. W neoplastycyzmie wyróżniamy więc dwie linie (pionowa oznaczała dynamikę, czyli męskość, a pozioma stateczność, a więc kobiecość), 3 kolory podstawowe: żółty, niebieski i czerwony oraz 3 niekolory: biel, czerń i szarość. Ciekawy artykuł o życiu i twórczości Mondriana znajdziecie tutaj.
W niekończącym się łańcuchu inspiracji (również wnętrzarskich- czemu poświęcę chyba wkrótce oddzielny post) wzór ten stał się ozdobą filiżanek do espresso zaprojektowanych przez duńskiego projektanta Franka Kerdila, fundatora marki PO: (duński design- myślę, że samo to skłoni was do odwiedzenia strony podanej w linku).

 

***

 

     I „last but not least”– pewnie najlepiej Wam znany spośród całej sławnej trójki- puka do drzwi Arne Jacobsen (1902-1971)!
     Kawa gotowa, nalana do filiżanki- pięknie prezentuje się na spersonalizowanej 😉 wersji tacy! Pomysł na małe DIY podsunął mi właśnie ten najsłynniejszy duński architekt i projektant. Metalowa tacka ozdobiona motywem róż, przywieziona z ostatniej wizyty u babci Marysi, zyskała nowy designerski wygląd- została pomalowana białym matowym lakierem i ozdobiona literką M (jak Miłość i…  jak Marta ;P)
    Arne Jacobsen znany był z niezwykle kompleksowego podejścia do realizowanych projektów architektonicznych. Tworzone przez siebie budynki lubił wyposażać, aż po najdrobniejsze detale tak, aby zachować spójność swojej wizji.
Najbardziej znanym projektem Jacobsena jest „pierwszy na świecie designerski hotel” SAS Royal w Kopenhadze. Zgodnie ze swoją filozofią zaprojektował w nim wszystko- począwszy od budynku, mebli i wyposażenia, a skończywszy na popielniczkach sprzedawanych w sklepie z pamiątkami i autobusach wożących gości na lotnisko!
Po 50 latach hotel przeszedł gruntowny remont, tylko pokój 606 został zachowany z dbałością o każdy detal zgodnie z wizją architekta.
I UWAGA! Dla tych, ktorzy nie mają jeszcze urlopowych planów- koszt rezerwacji pokoju dla dwojga wraz ze śniadaniem wynosi 655€. Czy to dużo za możliwość przeniesienia się w czasie do roku 1960 i obcowania z designem najwyższej klasy? ;P Po szczegóły zajrzyjcie tutaj!
Projektując w 1937 roku budynek ratusza w Aarhus, Arne stworzył specjalny krój czcionki (cały alfabet oprócz litery W), który miał być używany w ramach wewnętrznego systemu informacyjnego:

Po prawie 80 latach ta inspirowana Bauhausem typografia pozostaje nadal nowoczesna.
Powstała w 2009 roku duńska marka Design Letters  postanowiła ozdobić nią porcelanę (i nie tylko), a ja swoją tackę.
 ****

 

    Cóż za zdumiewająca historia!

-mogą teraz zakrzyknąć czytelnicy i wreszcie w spokoju zasiąść do filiżanki aromatycznego włoskiego espresso, w towarzystwie sławnych gości, nie mniej sławnego ducha i mojej skromnej osoby ;P


























„A riempire una stanza basta una caffetteria sul fuoco”
( Żeby wypełnić pokój wystarczy maszynka z kawą postawiona na kuchence)
– przysłowie włoskie.

 

Przeczytaj również

10 komentarzy

  1. Ależ goście Ci się trafili na poranną kawę! To zaszczyt, jakich mało! 🙂 Taca obłędna, kawiarka świetna i filiżanki charakterne! Wszystko świetnie do siebie pasuje. No, Panowie, dobra robota! Pani, oczywiście, też! Dobrego dnia i udanego weekendu!

  2. Jest kawa, no to wpadam na kawę 😉 ( od której swoją drogą jestem chyba uzależniona, ale cóż to za uzależnienie!) są i ciasta, a do kawy i do ciastek jest historia. Jestem pod jej wielkim wrażenie ! Teraz już wiem jaką chcę kawiarkę, to znaczy teraz pewnie kupię jakąś pastelową z najbliższego sklepu ( to już będzie 3, wszystkie mi się można powiedzieć kruszą w rękach i pozostaje po nich jedynie kawowy korpus ) ale kolejna to będzie na 100 % Moka Express z cudownym obrazkiem Paula Campani. No co za historia… ! Aromatycznego dnia 😉 Kropka

  3. Ależ piękną historię nam opowiedziałaś Marta!!!! Jestem zachwycona – chyba najbardziej ze względu na temat główny, czyli kawę :D, bez której nie wyobrażam sobie życia 😉 oraz to, co powstało w wyniku tych rozważań – piękną tacę. Mówiąc poważnie – dobra robota wykonana we wpisie, bo wyedukować się można troszkę czytając, choć przyznać muszę, że nie wszystkie nazwiska są mi obce w tym temacie…

  4. Ostatnio widziałam, jak Mondrian zawitał na boczną ścianę pewnego bloku z płyty – jak to dopiero ożywiło całość ! 🙂 Jego designy nadają się na wszystko 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

eight + seventeen =