Balkonowe opowieści…

     Wstyd się przyznać, ale dopiero co ogarnęłam w tym roku balkonowy rozgardiasz- zapewne mnie tak samo jak i Was zniechęcała niezbyt łaskawa wiosenna aura! Okazuje się jednak, że początek lata również nas nie rozpieszcza pogodą!
      Jak to się mówi nie mam „ręki do roślin”, ale nie wyobrażam sobie balkonu zupełnie pozbawionego zieleni. Więc zmobilizowałam się wreszcie i dziś prezentuję Wam efekt swoich działań. Jest zielono i stonowanie.
    Pierwsze zdjęcie ukazuje widok na balkon z mojego ulubionego miejsca na kanapie. Lubię na niej siedzieć i po prostu patrzeć na sosny… Aż trudno uwierzyć, że 100m dalej właśnie rozpoczęła się budowa nowego bloku!! Nad sosnami górują więc teraz dwa żurawie. Sosny jednak dają radę przysłaniając widok i filtrując hałas.
    Nasz balkon ma kształt kwadratu o boku długości 2,5 m. Jest w połowie balkonem a w połowie loggią- dzięki czemu stolik i krzesełka stojące we wnęce budynku zapewniają intymność. I tak, jak już kiedyś wspominałam, na balkon można wyjść z salonu, a z powrotem wejść do mieszkania przez sypialnię- co w dużej mierze zadecydowało o zakupie naszego m :))

 

Dzisiaj fokus na część „balkonową”!

 

 

Jeden irlandzki aniołek strzeże domu…

 

 

(Niezbyt estetyczna plastikowa skrzynka czeka na wymianę)

 

 

 

 

(Lampion to dzieło Marty z Domku przy lesie)

 

 

 

 

A drugi irlandzki aniołek nie wpuszcza do domu ZŁYCH duchów!
;)))

Dzbanek to pamiątka z podróży do Maroka
(służbowej i w dodatku nie mojej, tylko mojego M. ;))
-ale w niczym to nie przeszkadza, aby już trzeci rok nabierał patyny na balkonie.

 

 

 A tutaj kamienie z moich rodzinnych stron-
ten większy znalazłam w lesie za domem dziadków w dzieciństwie i jest ze mną do tej pory,
a drugi zabrałam niedawno dziadkom z podwórka.
;P

 

 

Biel została przełamana odrobiną fioletu.

 

Drewniane serce zdobi, ale i przypomina o tym co najważniejsze…

 

 

A ptaszki ćwierkają porcelanowymi głosami…

 

 

;)))

Teraz nie pozostaje już nic jak tylko czekać na piękną pogodę, aby móc spędzać na balkonie czas z popołudniową kawą i książką!

Pozdrawiam więc Was ciepło i słonecznie!!

Przeczytaj również

17 komentarzy

  1. Twój balkon to prawdziwy zen:) A dodatki wprowadzają taki przyjemny klimat:) Ja mam taras, też pełen roślin, mam begonie, bo są proste w uprawie i daturę, która jest moją ulubienicą. Jak zapomnę ją podlać, smętnie spuszcza wielkie liście, podlana, po godzinie unosi je radośnie ku górze. Normalnie tak ją lubię, że niedługo zacznę z nią rozmawiać 😉 Powinnam ją przesadzić do gruntu, ale lubię ją mieć ,,przy sobie". A widok mam na dwa ogromne świerki i dwa ogromne orzechy:) tylko, na moim tarasie jest zdecydowanie większy bałagan, bo przez tą pogodę nie mogę się zebrać za porządki:)

  2. Bieluń dziędzieżawa powiadasz…

    (…) Tak się rzechoce, że te ślepie duże
    Pełne są śmiechu; że się gnie jak pletnia
    Smagła jej postać; że piersi, w obręby
    Koszuli skryte, jak róże
    Jawią od tego się zgięcia,
    Aż Wojtek cały
    Zadrżał na dzikie te czary,
    Dziewczę od ziemi
    Uniósł za bary
    I, oszalały,
    Wargami wpił się wrzącemi
    W owoc — bieluniu…

    Jan Kasprowicz – "Datura stramonium"
    ;)))

  3. Choć u mnie kolory i to dość słodkie, bardzo lubię taki klimat jak na Twoim balkonie. Chętnie wypiłabym tam kawkę zerkając co jakiś czas na sosny i porcelanowe ptaszki, pilnując żeby nie odleciały 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

2 × 3 =